
Naród walczący o wolność — uciszony przez imperium kolonialne
Baszkirzy są rdzenną ludnością dzisiejszej Rosji. Są narażeni na aresztowania, tortury i długie wyroki więzienia, gdy bronią swoich praw kulturowych i politycznych. Dowiedz się, jak możesz wesprzeć ich walkę.
Moskwa zniosła realny federalizm, zastępując wybieranych liderów rdzennych republik osobami mianowanymi przez Kreml.
Języki rdzennych narodów, instytucje kulturalne i systemy edukacji są systematycznie niszczone lub likwidowane.
Działaczom, nauczycielom, dziennikarzom i liderom społeczności stawia się sfingowane zarzuty; są torturowani i skazywani na długie wyroki.
Regiony mniejszości są nieproporcjonalnie wykorzystywane jako zaplecze surowcowe i źródło taniej siły roboczej dla wojen.
W Rosji żyje ponad 190 grup etnicznych, z których 21 posiada własne republiki narodowe w ramach Federacji. Zgodnie z prawem rosyjskim niemal wszystkie republiki narodowe są państwami z własnymi organami władzy i szeroką autonomią. W rzeczywistości jednak Rosja traktuje te autonomie narodowe jako zagrożenie dla swojego istnienia. Dlatego najbardziej brutalne represje mają miejsce nie w Moskwie czy Sankt Petersburgu, lecz właśnie w regionach narodowych. Moskwa systematycznie demontuje federalizm i niszczy tożsamość narodów, zmieniając wszystkich swoich obywateli w Rosjan.
Po upadku Związku Radzieckiego nowa władza rosyjska z Borysem Jelcynem na czele obiecała narodom „tyle suwerenności, ile są w stanie unieść". W latach dziewięćdziesiątych Baszkortostan i Tatarstan otrzymały realne uprawnienia: własne konstytucje, status języka państwowego i szeroką autonomię w polityce wewnętrznej. Tatarstan odmówił nawet wysłania swoich mężczyzn do walki przeciwko Czeczeńskiej Republice Iczkerii, która ogłosiła niepodległość. Dla wielu obietnice te stały się źródłem nadziei na równoprawne współistnienie w ramach federacji. Jednak zaledwie kilka lat później Moskwa zaczęła systematycznie odbierać republikom zdobyte prawa.
Język wyrugowany ze szkół. Historia wymazana z podręczników. Naród, któremu mówi się, że nie istnieje.
Baszkirzy to rdzenny lud turecki południowego Uralu i regionu Wołgi, wyznający islam (sunnicki). Ich liczebność w Rosji przekracza 1,5 miliona, co czyni ich jednym z największych rdzennych narodów kraju. Znani są jako doskonali jeźdźcy i pszczelarze, strażnicy bogatego folkloru, eposu „Ural-Batyr" oraz starożytnych tradycji. Ich historyczna ojczyzna — Baszkortostan — leży między Wołgą a Uralem, na skrzyżowaniu Europy i Azji. Przez wieki rosyjskiej kolonizacji Baszkirzy wielokrotnie wzniecali zbrojne powstania przeciwko Moskwie. Przywódcy tych ruchów stali się bohaterami narodowymi, uosabiając ducha wolności i oporu.

Legendarny poeta i wojownik, który poprowadził Baszkirów przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Jego imię stało się symbolem oporu antykolonialnego.

Twórca autonomii baszkirskiej, dowódca armii baszkirskiej. Walczył przeciwko białym i czerwonym Rosjanom.
Historyczna więź Baszkirów z ziemią jest dziś zagrożona. Poniżej wyjaśniamy, co jest teraz stawką — tradycje, zasoby i sposób życia odbierany ludziom — i dlaczego są zmuszeni ich bronić, nawet za cenę więzienia.

Jeden z najstarszych łańcuchów górskich na Ziemi. Dla Baszkirów to nie tylko geografia — to miejsce akcji narodowego eposu „Ural-batyr", spoczynek ich przodków i źródło rzek zasilających cały region.
Gdy górę niszczy się dla wydobycia wapienia, nie traci się tylko przyrody. Traci się część historii i pamięci całego narodu.

Od wieków Baszkirzy praktykują dzikie pszczelarstwo — zbierają miód z dzikich uli w starych lasach lipowych. Ta tradycja jest starsza niż większość narodów i została uznana przez UNESCO.
Gdy lasy są wycinane, a ziemia zajmowana na potrzeby przemysłu, ule znikają razem z nimi.

Koń baszkirski — niski, wytrzymały, hodowany w surowych zimach — jest nierozerwalnie związany z ludem, który go wychował. Jazda konna przenika całą kulturę: od codziennej pracy po pamięć konnych wojowników, którzy przez wieki opierali się armiom kolonialnym.
Bez pastwisk ta więź umiera.

Przenośne mieszkanie nomadów, które do dziś rozkłada się podczas świąt i zebrań ludowych.
Na Sabantuju i zebraniach ludowych jurta jest nadal rozkładana — jako przypomnienie, że Baszkirzy zawsze mieli swój własny styl życia, swój dom i swoją wolę.

Flet wykonany z łodygi pustej rośliny rosnącej tylko na Uralu. Kurai widnieje na herbie i fladze Baszkirostanu i towarzyszy baszkirskim pieśniom i obrzędom od wieków.
Jego dźwięk jest niepowtarzalny — długi, otwarty i wolny. Dla Baszkirów kurai to nie tylko instrument, ale sposób wyrażenia tego, czego nie można ująć w słowach.

Podglebie Baszkirostanu jest bogate w ropę naftową, złoto, miedź i rzadkie metale. Od ponad wieku bogactwo to jest wydobywane przez obcych — najpierw przez Imperium, potem przez sowieckich planistów, a teraz przez federalne korporacje.
Miejscowym pozostają zatrute rzeki, toksyczna gleba i ogrodzona ziemia, na której kiedyś znajdowały się ich pastwiska i łąki.
Ta walka jest głęboko osobista. Za każdym aresztowaniem i wyrokiem stoją ludzie broniący swojej ziemi, dziedzictwa i języka — samych podstaw swojej tożsamości.
To, co wydarzyło się w Bajmaku w styczniu 2024 roku, nie było nagłym wybuchem. Stało za tym kilka dekad systematycznego grabienia ziem baszkirskich i ludzi, którzy na nich żyją.
W Zauralem — regionie Baszkirostanu bogatym w złoto, miedź i inne minerały — firmy przemysłowe przy wsparciu Moskwy od lat odbierały ludności pastwiska i łąki, które utrzymywały całe pokolenia rodzin. Pasły tam bydło i kosiły siano na zimę. Ziemie jedna po drugiej były przekazywane firmom górniczym. Po sobie pozostawiały skażone rzeki, zatrute gleby i społeczności pozbawione środków do życia.
Ludzie znosili to długo. Ale niezadowolenie narastało.
Punkt zwrotny nastąpił, gdy firma sodowa próbowała zniszczyć górę Kusztau — świętą pamiątkę przyrody — w celu wydobycia wapienia. Tysiące Baszkirów rozbiło obóz na górze i odmówiło odejścia. Stało się to największym protestem ekologicznym we współczesnej historii regionu.
Lud wygrał. Kusztau ocalono.

Zamiast słuchać ludzi, władze wybrały zemstę. Ekologiczni i narodowi aktywiści byli prześladowani jeden po drugim. Ruch „Baszkort" został uznany za organizację ekstremistyczną. Organizatorzy byli podsłuchiwani, zastraszani i aresztowani.
Przekaz był jasny: broń swojej ziemi — i będą konsekwencje.
Fail Ałsynow — jeden z najbardziej znanych obrońców Kusztau i głos praw baszkirskich — został oskarżony o „podżeganie do nienawiści" za przemówienie wygłoszone w całości po baszkirsku.
Sprawa była szeroko postrzegana jako polityczna rozprawa — kara za upokorzenie, które Moskwa poniosła na Kusztau.

Gdy sąd skazał Ałsynowa na cztery lata kolonii karnej, tysiące ludzi w Bajmaku zebrało się przed sądem. Po prostu stali obok człowieka, który mówił w ich imieniu. Nie jest to zabronione ani przez prawo, ani przez Konstytucję.
Władze odpowiedziały gazem łzawiącym, pałkami i masowymi zatrzymaniami. To, co nastąpiło — zarzuty karne, tortury i śmierć zatrzymanych — stało się znane jako Sprawa Bajmaku.

Protest w Bajmaku nie dotyczył jednej osoby. Dotyczył lat zabranej ziemi, stłumionych głosów i złamanych obietnic — które w końcu osiągnęły punkt, poza którym milczenie stało się niemożliwe.
Baszkirzy słyną z namiętności i gotowości do obrony ojczyzny. W ostatnich latach w Baszkortostanie odbyły się najgłośniejsze protesty w Rosji — od obrony góry Kusztau po masowe wiece w Bajmaku.






To nie są przestępcy. To nauczyciele, poeci, matki, starsi — karani za miłość do swojego narodu.
Represje wobec baszkirskich działaczy nie ograniczają się do „sprawy z Bajmaku". Osoby, które otwarcie bronią praw narodów i sprzeciwiają się samowoli władz, otrzymują zarzuty na podstawie artykułów karnych.




Więźniowie polityczni z republik narodowych, takich jak Baszkortostan, pozostają w cieniu znanych rosyjskich dysydentów, których losami interesują się zachodnie rządy i organizacje międzynarodowe. Baszkirski ruch narodowy znalazł się nie tylko w obliczu kremlowskiej machiny represji, lecz także rosyjskiej liberalnej opozycji. Ta z jednej strony mówi o wolności i prawach, a z drugiej odmawia Baszkirom prawa do własnego państwa i uparcie milczy w sprawie polityki przymusowej asymilacji i niszczenia narodów podporządkowanych Moskwie.
Rządy i organizacje praw człowieka reagują, gdy tysiące ludzi podnoszą głos.
Gdy nazwiska są znane na świecie, tortury i znęcanie się zmniejszają się.
Solidarność pokazuje, że rdzenne narody nie są same wobec represji państwowych.
Rodziny więźniów wiedzą, że światu nie jest obojętne.
Odwrócenie wzroku teraz oznacza zgodę na ich zniknięcie.
To objazdowa wystawa uliczna, stworzona, aby zwiększać świadomość prześladowań narodu baszkirskiego we współczesnej Rosji. Pokazuje prawdziwe historie więźniów politycznych w przestrzeni publicznej miast Europy. Cel jest prosty: ukazać ludzki koszt kolonialnej przemocy i wezwać do międzynarodowej solidarności.
Wystawa została stworzona przez Komitet Baszkirskiego Ruchu Narodowego za Granicą przy wsparciu Ligi Wolnych Narodów.